1.skuszony ceną cng postanawiam w swoim "helmucie" zainstalować instalację - pierwotnie autko śmigało na Pb i doprowadzało mnie do rozpaczy jesli chodzi o finanse, nogę mam ciężką a to 1,8T i 150 kucyków
2.marzec 2007 - szybki kontakt z gazownią, umowa, instalacja,fv,zwrot i ....
3.....zaczynają sie problemy
3A. wiecznie wyskakujące błedy - czujnika położenia wałka rozrządu, skróty do uziemienia na cylindrach, za uboga mieszanka, za bogata mieszanka - KOSZMAR - oczywiście wszystko na bieżaco kasowane VAG-iem, ale irytujace. dodam ze występowało tylko przy jeździe na cng
3B.b.często - zwłaszcza pod obiążeniem - auto łapało "muła" - pedał w podłogę a obroty w miejscu, dopiero po jakimś czasie zaczynały iść w górę, często trzeba było redukowac bieg do 1 i 2 (!) żeby zareagował, a nie tylko "kangurzył" - wyobraźcie sobie jak to wk... na swiatłach w mieście. praktycznie na 1 i 2 jazda kończyła sie na półsprzęgle - żeby mieć nadmiar mocy
3C.zasięg - butla 10m3 - max.120 km z jedną stacją w gdańsku - bez komentarza, a sam jej ciężar - ok.100kg dodatkowo go pomniejszał - ile ja przeżyłem sytuacji ze w piątek nie zdąże zatankować i cały łykend na benzynie
3D.gazownicy którzy nie wiedzą co zrobic z problemem - byłem nawet okazyjnie w dolnoślaskiej gazowni u ich "guru" - rozłożył ręce, stwierdził że musiałby rozłozyć instalacje i złożyc raz jeszzce, bo tak "to on już nie wie". jedyne co potrafili to wiecznie regulować skład mieszanki. dodam: auto było sprawne - wymienione świece, cewki itd.
a teraz podsumowanie:
1.nie twierdze że to złe paliwo - ekologia, oszczędności itd, ale smiem twierdzić że w obecnej chwili to wyłacznie w samochodach z FABRYCZNĄ INSTALACJĄ i do tego firmowych
jak raz jechałem z gdańska do krakowa to: tankowanie gdańsk, zjazd 35 km do olsztynia ;( i powrót na 7-kę, wbicie sie na 3 godziny w w-wę (zamiast jej ominięcia), radom - tu bezproblemowo i do krakowa dojechałem duużo później i za ok 235 pln, z powrotem - juz
i co do samego spalania - w mieście wychodziło porównywalnie bo cng ma wiekszy moment obrotowy na początku (jak znajde te wykresy to załączę) ale przy prędkości ok. 120 to już trzeba było wcisnąć pedał zeby wyprzedzic dynamicznie i w efekcie benzynki spalałem ok9l, a cng ok .11
przykro ale efekt jest taki że od połowy wrzesnia 2007 mam lpg - nie mam błedów, nie mam muła i kangura, auto pali mi srednio w miescie 8-9 litrów (wcześniej 11 to był wyczyn) a tankuje gdzie chce.
róznica w cenie (1,81 cng/2,15 lpg) to nic w porównaniu z tym ze wreszcie oszczedzam (bo: nie musze chociazby w łykend jeździć na Pb - patrz wyżej; nie musze sie zjeżdżać specjalnie z trasy i przebijać przez korki zeby dojechać do stacji i z powrotem; i mam nizsze spalanie)
na koniec:
myslę sobie że kiedys znów przejde na cng, ale to za 6-7 lat - jak stacji może juz bedzie wiecej i wtedy kupię auto z fabrycznie dostosowana insstalacja;)
natmiast jestem zwolennikiem cng w komunikacji miejskiej, taxi, poczcie itd - bo oni moga sobie postawić dystrybutor na swoim terenie i nie zasmiecac tak powietrza
pozdrawiam
ADMINISTRATOR: Troche zmieniłem tytuł i przykleiłem na górze. Dzięki za relację