
Toyota planuje sprzedaż samochodów napędzanych wodorem, ale powstrzymuje ją jeszcze brak odpowiedniej infrastruktury.
Koncern ten poinformował dziś, że ma plany produkcji w najbliższych latach „dziesiątków tysięcy” samochodów napędzanych wodorem.
– Programy zastosowania ogniw paliwowych realizują już takie firmy jak Daimler czy Honda, ale różnica polega na wielkości produkcji zapowiedzianej przez
Toyotę – zauważa Kaushik Madhavan, Global Program Manager w firmie doradczej Frost & Sullivan. – Koncern ten zawsze realizuje swoje zapowiedzi, czego przykładem był model Prius, zatem nie ma powodu wątpić w jego zaangażowanie i stan zaawansowania prac.
Z informacji Toyoty wynika, że komercyjna produkcja pierwszych pojazd wykorzystujący ogniwa paliwowe będzie możliwa w roku 2015.
– Prawdziwym wyzwaniem będzie powstanie infrastruktury pozwalającej na komercyjne napełnianie pojazdów wodorem – stwierdza Madhavan. – Jej budowa jest dziś tym ważniejsza, że w poprzednich latach inni producenci (BMW) musieli odłożyć swoje wielkie plany właśnie z powodu braku odpowiedniej bazy.
Zdaniem F&S dobrym posunięciem biznesowym byłoby rozpoczęcie współpracy z potencjalnymi partnerami, w celu rozwoju sieci stacji służących do napełniania pojazdów wodorem. Magazynowanie wodoru, zarówno w pojeździe, jak i na stacjach, wymaga systemów zaawansowanych technologicznie. Związane z tym koszty mogłyby zostać podzielone pomiędzy partnerów w oparciu o różne modele biznesowe, podobne do tych, które rozwijane są obecnie przez producentów samochodów elektrycznych.
Bardziej masowa sprzedaż wodorowych samochodów uzależniona jest ponadto od kosztu produkcji ogniw paliwowych. Muszą się zmniejszyć, aby ta technologia stała się komercyjnie atrakcyjna.
– Cena takiego ogniwa, a tym samym i samochodu nim napędzanego ma szansę zmaleć w przyszłości nie tylko wraz z rosnącą skalą produkcji, na co liczy Toyota, ale też dzięki udoskonaleniom rozwiązań technologicznych oraz rozwojowi łańcucha dostawców w tej branży – ocenia Vitaly Belskiy z warszawskiego oddziału Frost & Sullivan. – Natomiast koszt inwestycji w infrastrukturę wodorowych stacji paliw będzie stanowił główną barierę rozwoju tego typu samochodów w Europie Środkowo-Wschodniej, dlatego szczególnie w przypadku tego regionu wydaje się to być perspektywą długoterminową.