Quo vadis CNG ?
: ndz sie 12, 2012 00:50
Apel , wniosek , prośba , podanie , luźna analiza .... generalnie zachęta do dyskusji i do działania , gdyż sytuacja CNG w skali całego kraju , to koszmar i dobry przykład jak łatwo ekologia , oszczędność i mądrość przegrywa z głupotą , rozrzutnością i zamiłowaniem do smrodu paliw ropopochodnych .
Jakiś czas temu wybrałem się do Świnoujścia , jadąc z Olsztyna tankowałem w Elblągu i Słupsku i udało mi się całą drogę przejechać na CNG. Można by pomyśleć ,że sytuacja nie jest problemowa skoro plan wypalił , lecz pewnie nie było by tych stacji , gdyby nie mądry wybór autobusów CNG przez firmy transportowe w tych miastach. To pokazuje ,że sieć stacji CNG nigdy nie była tworzona dla odbiorców indywidualnych , gdyż jak widać nasz krajowy (ba narodowy jak stadion w W-wie) operator gazu zimnego , jedyne co potrafi to wypełniać pustosłowiem swoje strony internetowe i pokazywać się na tragach ekologicznych. Propaganda CNG organizowana przez PGNIG , przypomina sprzedaż działek na Marsie , gdyż co z tego ,że zachęcają do zakupu aut na CNG skoro nie ma ich gdzie tankować. Co więcej , PGNiG pytana o przyczynę małej ilości stacji lub w sytuacji gdy zamyka którąś z istniejących odpowiada ,że jest za małe zainteresowanie i duża nierentowność . Innymi słowy dla PGNiG jest w tym kraju za mało debili , którzy kupili by auto na CNG nie posiadając w pobliżu stacji , kierujących się tylko nadzieją ,że stacja powstanie w sytuacji gdy to samo PGNIG stacje zamyka. A zamyka, bo stacje są nie rentowne , bo w Polsce do tankowania CNG musi być wyszkolona i przeegzaminowana przez TDT obsługa (do pistoletu NGV-1 i dwóch no może 3 przycisków) , co więcej to samo PGNIG nie robi żadnych widocznych kroków by sytuację te zmienić. Ale wracając do Świnoujścia , z miejsca gdzie byłem najbliższa Polska stacja była w zasięgu 230 km a po stronie niemieckiej w 7km a następna w 27 km. To dziwne , lecz prawda jest taka ,że miejsce znajdujące się na Polskiej pustyni CNG (gdzie stacje są tylko w planie) wydawało się prawdziwym "rajem obiecanym" dla posiadacza auta na metan. Co więcej , tam człowiek ma wrażenie bardziej dowartościowanego , gdyż mogę sam podłączyć auto do tankowania i całkowicie świadomie obsłużyć nadmienione wcześniej przyciski. W moim kraju nie mogę tego zrobić , gdyż w oczach organów administracji państwowej jestem niedorozwinięty i bez odpowiedniego przeszkolenia. Niby jesteśmy europejczykami , mieszkańcami wspólnoty UE , lecz jak widać , we własnym kraju traktują nas gorzej niż u gości. Tak wiele dobrego mówi się na temat CNG , tyle pozytywnych opinii ludzi nauki i ekonomistów , a władza wciąż wydaje się głucha. Niezależnie od opcji politycznej , politycy przy władzy , zdają się słuchać tylko głosu silnych lobbystów np. producentów paliw płynnych , a interesują się tylko tym co przynosi szybkie zyski np. z akcyzy . Warte uwagi jest tylko to , co umocni ich wizerunek w czasie kadencji.
Dlaczego innym się opłaca , a nam nie ? Dlaczego w innych krajach jesteś traktowany jak myślący i odpowiedzialny człowiek z NGV-1 w ręku , a w Polsce możesz w ten sposób złamać przepisy ? Dlaczego budżet jest ważniejszy od rozwoju i czystego powietrza , a chęć umocnienia urzędu wygrywa z osobistą odpowiedzialnością każdego z nas ? Co takiego jest w pistolecie NGV-1 ,że w naszym kraju staje się śmiertelnym zagrożeniem a w Niemczech jest tylko narzędziem ? Dlaczego spółka skarbu państwa , na pierwszym planie stawia interes akcjonariuszy choć chwali się misją społeczną ?
Rynek CNG w Polsce , to przykład ignorancji władz w stosunku do oczywistych korzyści jakie w długofalowym planie mógł by przynieść transport oparty na metanie. To przykład marnowania szans w imię potrzeby przetrwania kadencji i szybkiego zarobku na rzecz budżetu państwa , to przykład na to , że silni lobbiści mogą w tym kraju więcej niż grupa pasjonatów. Dyskusja na temat rozwoju CNG to przykład "wstęgi Mobiusa" , która od lat wciąż wraca do punku wyjścia (nie ma stacji bo nie ma aut, nie ma aut bo salony nie sprzedają , a te nie mają w ofercie bo nie ma stacji ).
Myślę ,że cała ta sytuacja wymaga wielu zmian i rzetelnej dyskusji z władzą i jej organami wszelakiej maści od ministerstw , przez instytucje autoryzujące i nadzorujące i spółki skarbu państwa które mogły by szukać oszczędności właśnie w CNG promowanym przez państwo. Zacznijmy od dopuszczenia do samodzielnego tankowania przez posiadaczy pojazdów z CNG , na identycznych zasadach jakie wywalczyło sobie LPG. Niwelujmy szybko choć te różnice , które wynikają z błędnie stanowionego prawa i utrudniają i tak znikomy rozwój .
Jakiś czas temu wybrałem się do Świnoujścia , jadąc z Olsztyna tankowałem w Elblągu i Słupsku i udało mi się całą drogę przejechać na CNG. Można by pomyśleć ,że sytuacja nie jest problemowa skoro plan wypalił , lecz pewnie nie było by tych stacji , gdyby nie mądry wybór autobusów CNG przez firmy transportowe w tych miastach. To pokazuje ,że sieć stacji CNG nigdy nie była tworzona dla odbiorców indywidualnych , gdyż jak widać nasz krajowy (ba narodowy jak stadion w W-wie) operator gazu zimnego , jedyne co potrafi to wypełniać pustosłowiem swoje strony internetowe i pokazywać się na tragach ekologicznych. Propaganda CNG organizowana przez PGNIG , przypomina sprzedaż działek na Marsie , gdyż co z tego ,że zachęcają do zakupu aut na CNG skoro nie ma ich gdzie tankować. Co więcej , PGNiG pytana o przyczynę małej ilości stacji lub w sytuacji gdy zamyka którąś z istniejących odpowiada ,że jest za małe zainteresowanie i duża nierentowność . Innymi słowy dla PGNiG jest w tym kraju za mało debili , którzy kupili by auto na CNG nie posiadając w pobliżu stacji , kierujących się tylko nadzieją ,że stacja powstanie w sytuacji gdy to samo PGNIG stacje zamyka. A zamyka, bo stacje są nie rentowne , bo w Polsce do tankowania CNG musi być wyszkolona i przeegzaminowana przez TDT obsługa (do pistoletu NGV-1 i dwóch no może 3 przycisków) , co więcej to samo PGNIG nie robi żadnych widocznych kroków by sytuację te zmienić. Ale wracając do Świnoujścia , z miejsca gdzie byłem najbliższa Polska stacja była w zasięgu 230 km a po stronie niemieckiej w 7km a następna w 27 km. To dziwne , lecz prawda jest taka ,że miejsce znajdujące się na Polskiej pustyni CNG (gdzie stacje są tylko w planie) wydawało się prawdziwym "rajem obiecanym" dla posiadacza auta na metan. Co więcej , tam człowiek ma wrażenie bardziej dowartościowanego , gdyż mogę sam podłączyć auto do tankowania i całkowicie świadomie obsłużyć nadmienione wcześniej przyciski. W moim kraju nie mogę tego zrobić , gdyż w oczach organów administracji państwowej jestem niedorozwinięty i bez odpowiedniego przeszkolenia. Niby jesteśmy europejczykami , mieszkańcami wspólnoty UE , lecz jak widać , we własnym kraju traktują nas gorzej niż u gości. Tak wiele dobrego mówi się na temat CNG , tyle pozytywnych opinii ludzi nauki i ekonomistów , a władza wciąż wydaje się głucha. Niezależnie od opcji politycznej , politycy przy władzy , zdają się słuchać tylko głosu silnych lobbystów np. producentów paliw płynnych , a interesują się tylko tym co przynosi szybkie zyski np. z akcyzy . Warte uwagi jest tylko to , co umocni ich wizerunek w czasie kadencji.
Dlaczego innym się opłaca , a nam nie ? Dlaczego w innych krajach jesteś traktowany jak myślący i odpowiedzialny człowiek z NGV-1 w ręku , a w Polsce możesz w ten sposób złamać przepisy ? Dlaczego budżet jest ważniejszy od rozwoju i czystego powietrza , a chęć umocnienia urzędu wygrywa z osobistą odpowiedzialnością każdego z nas ? Co takiego jest w pistolecie NGV-1 ,że w naszym kraju staje się śmiertelnym zagrożeniem a w Niemczech jest tylko narzędziem ? Dlaczego spółka skarbu państwa , na pierwszym planie stawia interes akcjonariuszy choć chwali się misją społeczną ?
Rynek CNG w Polsce , to przykład ignorancji władz w stosunku do oczywistych korzyści jakie w długofalowym planie mógł by przynieść transport oparty na metanie. To przykład marnowania szans w imię potrzeby przetrwania kadencji i szybkiego zarobku na rzecz budżetu państwa , to przykład na to , że silni lobbiści mogą w tym kraju więcej niż grupa pasjonatów. Dyskusja na temat rozwoju CNG to przykład "wstęgi Mobiusa" , która od lat wciąż wraca do punku wyjścia (nie ma stacji bo nie ma aut, nie ma aut bo salony nie sprzedają , a te nie mają w ofercie bo nie ma stacji ).
Myślę ,że cała ta sytuacja wymaga wielu zmian i rzetelnej dyskusji z władzą i jej organami wszelakiej maści od ministerstw , przez instytucje autoryzujące i nadzorujące i spółki skarbu państwa które mogły by szukać oszczędności właśnie w CNG promowanym przez państwo. Zacznijmy od dopuszczenia do samodzielnego tankowania przez posiadaczy pojazdów z CNG , na identycznych zasadach jakie wywalczyło sobie LPG. Niwelujmy szybko choć te różnice , które wynikają z błędnie stanowionego prawa i utrudniają i tak znikomy rozwój .