Warszawa to generalnie ciężki temat i można wiele tutaj napisać.
Już w 2006 roku UM Warszawa rozpoczął postępowanie administracyjne w sprawie budowy stacji CNG na Woronicza. Tu jest
link.
Jednak od tego czasu sprawa nie posuwa się naprzód. Gazownia nie chce inwestować w stację bez pewności odbioru opłacalnej ilości CNG przez MZA, a MZA podaje jako formalny powód, że PGNiG nie chce zagwarantować sztywnego powiązania między ceną ON i CNG.
Oczywiście nigdzie w Polsce ani na świecie żaden odbiorca CNG nie ma ustalonego takiego sztywnego parytetu, bo ceny ropy i gazu ziemnego są ustalane rynkowo, ale jak się nie chce zrezygnować z ON to zawsze jakiś powód się znajdzie.
Najśmieszniejsze jest w tym, że prezez B. widocznie ma za durni prezesów zakladów komunikacyjnych w innych miastach, którzy według niego inwestują w ekologiczne CNG bez gwarancji opłacalności przez PGNiG.
Gwoli sprawiedliwości należy też zauważyć brak wsparcia "miasta" w inwestycje w autobusy CNG.
Wywiad z prezesem możecie przeczytać
tutaj.
Jak kiedyś słyszałem na nieformalnym spotkaniu autobusiarzy z innych miast, dostawy ON są bardzo intratnym przedsięwzięciem, na którym korzystają obie strony. Dlatego tak trudno jest je ograniczyć. Reszty możecie się domyśleć...
Tracimy jednak na tym my, i jako kierowcy i jako mieszkańcy Warszawy zatruwani dymem z ON.
Wracając do tematu to raczej wcześniej doczekamy się nowej stacji na terenie PGNiGu na Prądzyńskiego, niż tej na Woronicza. Ta na Prądzyńskiego ma być już całodobowa.
Co do Orlenu i innych koncernów paliwowych, to niech Ciebie nie zmylą szumne deklaracje i listy intencyjne. Pisałem już, że żaden z nich nie odda dobrowolnie kawałka tortu, który posiada. Przeciwnie, będą starać się uwalać CNG przy każdej nadarzającej się okazji - vide odwołana już akcyza. Dlatego też Gazowniom które stawiają sprężarki na stacjach paliw płynnych dużo łatwiej jest się dogadać, jeżeli stacja ma prywatnego właściciela, nawet jeśli jest to stacja patronacka dużego brandu (Mielec, Elbląg). Żadna sprężarka nie stanęła jak dotąd na stacji w Polsce będącej własnością koncernu.
CNG nie wymaga rafinerii, transportu i szeregu innych czynności, które przynoszą im krociowe zyski. Bez politycznej woli nic się nie zmieni, a polityków mamy takich, jakich mamy
