Gazowy monopolista opóźnia obniżki cen
: pn kwie 06, 2009 13:28

Gazowy monopolista opóźnia obniżki cen
Gaz tanieje na świecie, ale nie w Polsce. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo wraz z Urzędem Regulacji Energetyki przewlekają wprowadzenie niższych cenników.
- Dostałam rachunek za ogrzewanie domu gazem na ponad 3 tys. zł. Kiedy będzie taniej? - nie może się otrząsnąć z szoku właścicielka domku pod Warszawą. Coraz więcej klientów PGNiG żali się nam, że czują się nabijani w butelkę.
Cenniki gazowego koncernu miały się zmienić od kwietnia, bo dotychczasowe zatwierdzono do końca marca. Klienci PGNiG czekali na to z utęsknieniem, oczekując na niższe rachunki. Niemieckie firmy gazownicze już w styczniu zaczęły obniżać ceny. Francuski monopolista gazowy GDF Suez także w styczniu obniżył ceny gazu dla przedsiębiorstw, a ostatnio - również dla gospodarstw domowych.
Tymczasem u nas ciągle nie wiadomo, kiedy zakończy się kontredans negocjacyjny, jaki już prawie dwa miesiące prowadzą PGNiG z URE. Pierwszą wersję cennika, który miał wejść w życie od kwietnia, gazowy koncern przedstawił w połowie lutego. Urząd uznał, że koncern ma za duży apetyt i zażądał obniżenia cen. Zaczęła się wymiana korespondencji. Kolejny projekt nowej taryfy PGNiG złożył w ostatni poniedziałek, tuż przed zakończeniem pracy przez URE - opowiada źródło w Urzędzie. Dopiero we wtorek zaczęły się analizy nowych propozycji i w piątek po południu Urząd wysłał do PGNiG wezwanie do zmian.
- Taryfy były za wysokie - mówi rzecznik URE Agnieszka Głośniewska. Na odpowiedź PGNiG ma tydzień. - To najkrótszy termin w postępowaniu administracyjnym - mówi Głośniewska. To przeciąganie jest korzystne dla gazowego monopolisty, bo dopóki postępowanie nie zakończy się - obowiązują dotychczasowe, wysokie cenniki.
Na dodatek gazowy koncern sygnalizuje, że nawet po zatwierdzeniu nowego cennika nie będzie się spieszyć z jego wprowadzeniem. Zgodnie z prawem taryfy można zmienić najwcześniej w dwa tygodnie po ich zatwierdzeniu przez prezesa URE, a najpóźniej - w ciągu 45 dni.
Dotąd zmiany taryfy PGNiG oznaczały tylko podwyżki i koncern wprowadzał je zawsze w najkrótszym możliwym terminie. A nową, niższą taryfę? - Chcielibyśmy ją wprowadzić od początku miesiąca, niezależnie od tego, kiedy zostanie zatwierdzona - powiedział w piątek "Gazecie" wiceprezes ds. finansowych PGNiG Sławomir Hinc. Zgodnie z tą zapowiedzią, jeśli URE nie zatwierdzi nowego cennika do 16 kwietnia, to na niższe rachunki poczekamy do lipca. Jednak wtedy PGNiG powinno szykować się do kolejnej korekty cen - znowu w dół.
Dlaczego? Bo ceny gazu na świecie są dostosowywane do cen ropy naftowej z opóźnieniem sześciu do dziewięciu miesięcy. Dlatego właśnie szef URE Mariusz Swora zgodził się w zeszłym roku na dwie podwyżki cen w PGNiG. Zatwierdzając w kwietniu pierwszą podwyżkę o 14,4 proc., zapowiadał, że rachunki za gaz w 2008 r. już nie pójdą w górę. Jednak musiał zmienić zdanie, bo do lipca ceny ropy pięły się jak szalone i kilka miesięcy później ich tropem poszły ceny gazu. Swora w październiku zatwierdził kolejną podwyżkę dla PGNiG, tym razem o 11,1 proc.
Fortuna odwróciła się od nafciarzy i gazowników. Od lipca zeszłego roku ceny ropy spadły aż o dwie trzecie i od kilku miesięcy zaczęły się także przeceny gazu. Od kwietnia mocno w dół poszły również ceny Gazpromu, od którego kupuje PGNiG.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Niestety nie są to dobre informacje. Obniżka cen miała nastąpić na początku kwietnia, a wg tego artykułu możemy się jej spodziewać dopiero na przełomie maja i czerwca. Do tego tylko w przypadku odbiorców indywidualnych. Zmiana ceny na stacjach CNG monopolisty pozostaje zagadką...
