Witam,
Chciałem się podzielić rezultatami kilku miesięcy walki z problemem rozruchu i pokrewnymi związanymi z silnikiem.
Zośka okazała się prawdziwą kobietą, strzelała fochami nie mówiąc za dużo o ich powodach. Jak pisałem wcześniej, jeśli już coś powiedziała, to wypadanie zapłonu, ale mówiła to bardzo rzadko w stosunku do częstotliwości występowania problemów. A problemy zaczynały występować coraz częściej i to nie tylko związane z rozruchem, ale z pracą na wolnych obrotach. Po przejechaniu kilku kilometrów kiedy wskaźnik temperatury zaczynał wędrować do góry, jeśli stanąłem na światłach, to strzeliła sobie ze dwa fochy, obroty zafalowały i przeważnie tyle. Jak miała gorszy nastrój, dołożyła trzeciego focha i to przeważnie kończyło się zgaśnięciem silnika.
Znając większość wątków Opla na tym forum, zastanawiałem się nad zmierzeniem ciśnienia sprężania, szczególnie na drugim cylindrze. W pracy niestety mam dostęp tylko do ciśnieniomierza dla diesli, do 50 bar, więc słabo się do Zośki nadaje. W przekładanie wtrysków, celem ustalenia czy błąd pójdzie za wtryskiem, ze względu na ilość pracy koniecznej do włożenia, nie chciało mnie się bawić.
Z notatek odnośnie spalania wyszła zwiększona konsumpcja CNG, więc zacząłem podejrzewać „cieknięcie” wtrysku na 2 cylindrze. W tym samym czasie służbowe doświadczenia ze zbyt bogatą mieszanką CNG nakierowały mnie również w tą stronę.
Zośka też dołożyła swoje, jak był problem z rozruchem na ciepło, wystarczyło kilka – kilkanaście razy „pomachać „ pedałem gazu, czyli przepustnicą, przewentylować kolektor i Zośka zapalała bez łaski. Dla mnie wyglądało tak jakby gaz gromadził się w kolektorze i przy próbie rozruchu, jego nadmiar „zadławiał” silnik.
Kupiłem używane wtryski o numerze katalogowym podchodzącym do mojego rocznika, zakasałem rękawki no i wymieniłem.
Zośka ożyła, ożyła bardzo wyraźnie, spadło spalanie, nie robiła żadnych fochów, silnik pracował jak pszczółka.
Niestety, to była podpucha, jak strzeliła focha, to zablokowałem skrzyżowanie w Jankach i musiałem „cholerę „ sam zepchnąć na pobocze bo za plecami miałem orkiestrę dętą.
Po wyjątkowo długiej próbie odpalenia, udało się ostatecznie na Pb.
Tym razem Zośka zachowała się przyzwoicie i puściła do mnie oczko w postaci żółtego „silniczka”.
Dobra nasza, podłączyłem kompa i zdębiałem, nowy zestaw błędów, łącznie z najdramatyczniejszym, czyli 1678 – awaryjne przełączenie modułu.
No nie, tylko nie moduł, przecież ten nie ma nawet roku …..
Spokojna analiza pozwoliła jednak się uspokoić :
Błędy typu wielokrotna przerwa w zapłonie i przerwa w zapłonie na cylindrze 2.
Z góry wykluczyłem cewkę zapłonową, nie napisałem o tym wcześniej, ale gdzieś tam w trakcie walki wymieniłem na nówkę.
335 – brak sygnału obrotów silnika. Po przetłumaczeniu na język białych ludzi, sugerowany przez Arturo1968r czujnik położenia wału korbowego.
Trzeba się go było posłuchać wcześniej. No cóż jakbym wiedział że się wywrócę, to bym się położył.
Wykasowałem błędy, wymieniłem nabyty w międzyczasie czujnik wału …….
I od tego momentu, na tfu psa urok, mam spokój.
Przestała strzelać fochy, obroty po zagrzaniu silnika nie wariują, nie gaśnie, odpala przy dowolnej temperaturze silnika.
Analiza komunikatów błędów używanych przez Opla, doprowadziła mnie do następujących wniosków :
- system diagnostyczny musi być „diabelnie „ inteligentny lub elektrycy w Oplu muszą być suuuuper wyszkoleni.
- np. dla błędu o numerze 300 mamy 3 możliwości :
- wielokrotne wypadanie zapłonu;
- pojedyncze wypadanie zapłonu;
- wypadanie zapłonu przy niskim poziomie paliwa.
- mnie przy błędzie 335 wypisało: Brak obrotów silnika ale może być jeszcze, że nieprawidłowy sygnał obrotów silnika.
- no i te błędy mówiące o przerwie w zapłonie na poszczególnych cylindrach.
Jak ten sterownik jest w stanie to wszystko ogarnąć ?
Jak rozróżnić poszczególne typy „wypadania” zapłonu a jak przerwy w zapłonie ?
Opisałem te wszystkie przygody po to, że gdyby ktoś się natknął na coś takiego, to będzie miał może trochę łatwiej oraz dlatego, że Opel potwierdził to co powtarzam u siebie w pracy, komputery diagnostyczne „oszukują”. Po wymianie wtrysków "ujawnił" się inny zestaw błędów, a najprawdopodobniej od samego początku problemem był czujnik położenia wału korbowego.
Pewnikiem doświadczony elektryk od Opla po odpowiednich szkoleniach z zakresu CNG poradziłby sobie z tym problemem dużo szybciej, ja niestety musiałem przejść całą "ścieżkę zdrowia".
Pozdrawiam
Rumcajs