PGNiG zamyka stacje CNG – klienci protestują

Użytkownicy stacji CNG w Olsztynie apelują o ponowne otwarcie obiektu

Fot. Użytkownicy stacji CNG w Olsztynie apelują o ponowne otwarcie obiektu Źródło: Gazeta Olsztyńska, Fot. Grzegorz Czykwin

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zamknęło z początkiem 2012 roku dwie stacje tankowania sprężonego gazu ziemnego. Klienci skarżą się na utrudnianie im dostępu do paliwa, PGNiG tłumaczy się, że nie może utrzymywać obiektów, które są nieekonomiczne. Kto ma rację?

PGNiG zdecydował o zamknięciu dwóch stacji CNG – w Olsztynie i Bydgoszczy. Tłumaczy to względami ekonomicznymi. – Od 2005 roku podejmowaliśmy szereg działań promocyjnych i marketingowych, starając się zachęcić i zainteresować ofertą potencjalnych dużych odbiorców – masowych przewoźników, przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej, przedsiębiorstwa komunalne, policję i inne. Do potencjalnych klientów CNG dedykowane były akcje promocyjne polegające na zrównoważeniu kosztów instalacji CNG poprzez oferowane dopłaty. Niestety pomimo naszych usilnych starań i licznych przedsięwzięć rynek nie reagował i nie odpowiadał pozytywnie na nasze propozycje – informuje nas Rafał Pazura z biura prasowego PGNiG.

Klienci mają żal przede wszystkim o to, że nie zostali wcześniej uprzedzeni o takich planach gazowego koncernu. – Użytkownicy zaskoczeni ową informacją, przekazaną zaledwie dwa miesiące przed wyłączeniem obiektu, próbowali nawiązać dialog z rzecznikiem Pomorskiego Oddziału Obrotu Gazem, który okazał się jednak bezskuteczny – informuje Bartłomiej Kamiński z portalu cng.auto.pl.

Według niego stacja w Olsztynie jest praktycznie jedyną możliwością zatankowania aut poruszających się w północno-wschodniej Polsce. – Nierzadko tankując się na stacji mój pojazd musi czekać w kolejce kilku aut. Dostrzegam więc tutaj potrzebę rozbudowy obiektu i udostępnienia w większym zakresie godzin, niż ograniczanie dostępu i zmuszania użytkowników do rezygnacji z CNG – podkreśla dodając jednocześnie, iż zamknięcie stacji w Olsztynie nie było poprzedzone żadnymi próbami dialogu z tankującymi tu klientami.

PGNiG wyjaśnia, że obiekt w Olsztynie powstał w 2005 roku jako tymczasowy, w celu zbadania rynku i popytu na sprężony gaz ziemny. – Stąd możliwości techniczne stacji bez poniesienia znaczących nakładów inwestycyjnych ograniczają możliwości rozwoju i nie pozwalają na osiągnięcie progu rentowności. Podejmowane przez nas liczne inicjatywy adresowane do szerokiego spektrum potencjalnych odbiorców nie przyniosły rezultatów – podkreśla Rafał Pazura.

Czy jest więc szansa na powrót CNG do Olsztyna i Bydgoszczy? – Doświadczenia państw sąsiednich pokazują, że gwarantowany rozwój CNG odbywać się może jedynie przy współudziale państwa. Potrzebne są konkretne decyzje oraz sprzyjające i zachęcające do inwestowania w CNG regulacje prawne. U nas natomiast od 15 lipca 2011 r. zaostrzono przepisy dotyczące zasad tankowania CNG i wprowadzono zakaz samoobsługi na stacjach CNG. W efekcie czynność tankowania pojazdów samochodowych mogą wykonywać jedynie osoby posiadające stosowne uprawnienia – informuje Rafał Pazura. Sprawiło to, że na każdej stacji musi przebywać przeszkolony pracownik, a to znacząco podnosi koszty jej funkcjonowania.

– Jest nam niezmiernie przykro, że klient indywidualny, który zdecydował się na zakup auta zasilanego CNG w Olsztynie i Bydgoszczy będzie mieć utrudniony dostęp do tego paliwa z racji odległości do najbliższej stacji CNG – podkreśla przedstawiciel spółki. – Przyjęliśmy propozycję zorganizowania spotkania z zainteresowanymi stronami, na którym wyjaśnimy wszystkie okoliczności i aspekty związane z funkcjonowaniem stacji CNG i spróbujemy odpowiedzieć na wszelkie pytania i wątpliwości – dodaje.

Nie pozostawia kierowcom większych złudzeń. – Wieloletni i trwały brak rentowności, a także brak perspektyw rozwoju rynku to kluczowe argumenty biznesowe leżące u podstaw podjętej decyzji o zaprzestaniu działalności. Jako spółka notowana na GPW jesteśmy rozliczani przez akcjonariuszy z każdego sektora naszej działalności. Ponosząc straty finansowe m.in. na stacjach w Bydgoszczy i Olsztynie, musieliśmy podjąć taką a nie inną decyzję – mówi Rafał Pazura.